sobota, 17 listopada 2012

3.Kaeri-sensei

(YUKI)

-Dziękuje, Kabuto, możesz iść.- powiedział sennin.
-Hai, Orochimaru-sama.- gdy wyszedł Yuki zaczęła rozmowę.
-Więc to ty jesteś jednym z  tych legendarnych sennin'ów z Konohy?
-Owszem jestem, i pewnie chcesz wiedzieć dlaczego cię tu sprowadziłem?- "Kto by nie chciał wiedzieć?"- spytałam samą siebie w myślach.
-Tak i chce wiedzieć co się działo gdy byłam nieprzytomna.- odpowiedziałam. Na jego twarz wpełzł chytry uśmiech.
-Trenowałaś, byłaś wyczerpana i padłaś nieprzytomna, a akurat przechodziłem to pomyślałem sobie, że cię wezmę i wytrenuje, ale, żeby to zrobić musiałem zabić tych słabeuszy i tak tu się znalazłaś.- kończąc uśmiech powiększył się. Nie zdziwiło mnie to, że pokonał piątkę przeciętnych shinobi.
-Czyli od kiedy to planowałeś?- zapytałam niecierpliwie.
-Mówiłem już, że akurat przechodziłem.- "Kpi sobie ze mnie, ale nie jestem taką idiotką, żeby dać mu satysfakcje z tak durnych rzeczy jak złość."-pomyślałam.
-Na pewno wiesz coś o mojej przeszłości, więc o rodzinie możesz mi co nieco powiedzieć, prawda?- zapytałam beznamiętnie.
Przez chwile uśmiech zniknął, ale szybko się pojawił.
-Owszem, wiem kim byli twoi rodzice i mogę ci powiedzieć o nich później, a teraz ty powiesz mi coś o sobie.- zaczynała mnie denerwować jego pewność siebie, musi być coś za coś.
-To chociaż powiedz mi czy mam rodzeństwo.- oznajmiłam
-Masz dwójkę braci i to moje ostatnie słowa na temat twojej rodziny.-nie mając innego wyboru zaczęłam opowiadać o sobie.
-Moim Kekkei Genkai jest Sharinnegan, mogę używać dwóch jednocześnie, ale osobno też się da. Demon, który jest we mnie nazywa się Kamishi...i to chyba wszystko.-skończyłam.
-Dobrze, więc to moje ostatnie pytanie...zabiłaś już kogoś?-nie okazywałam tego, ale zdziwiłam się tym pytaniem.-Więc?
-T-tak.-wyjąknęłam.
-Kogo?
-Po co ci to wiedzieć?-warknęłam
-Chce wiedzieć i nawet nie próbuj mnie  okłamywać.-"Cholera, nie chce tego mówić, nie chce tego pamiętać."
-M-moją pierwszą nauczycielkę w treningach, ale to demon przejął nade mną kontrolę.-choć chce zapomnieć nie mogę, była dla mnie bardzo ważną osobą i zawsze będzie choć jej już nie ma.

        ____ wspomnienia Yuki____


-Kaeri-sensei...ja...już nie...nie mogę.-powiedziała zmęczona białowłosa dziewczynka.
Kaeri to czarnowłosa trenerka, niektórzy mówią na nią Eri.
-Yu-chan, naprawdę dobrze sobie poradziłaś na treningu i wiesz, że trenuję ciebie, żebyś kiedyś była silna i uciekła stąd?-zapytała.
-Hai, wiem to.-odpowiedziała Yuki.
-Chodźmy już, na pewno jesteś zmęczona i głodna.- kobieta ciągle uśmiechała się.
-Kaeri-sensei, masz całkowitą rację. Ile jeszcze będziemy iść?
- Jakieś dziesięć minut, a co?-jej uśmiech jeszcze bardziej się poszerzył.
-Z ciekawości.-patrzyła przed siebie i szła. Trenerka zatrzymała się. Dziewczynka zauważyła to i też ustała. Patrzyły na siebie, chciała wiedzieć co się stało, że się zatrzymały.
-Wiesz, chce, żebyś wiedziała, że ty zawsze byłaś i będziesz dla mnie naj...-nie skończyła tego co chciała powiedzieć z prostego powodu. Kuzyn kobiety uderzył ją w twarz i przewróciła się.
-Kaeri-sensei!-krzyknęła dziewczynka. Była sparaliżowana strachem i nie mogła się ruszyć.
Mężczyzna podszedł do kuzynki i szepnął jej do ucha-Jeśli myślałaś, że starszyzna klanu nie wie, że 
 jesteś po stronie tego demona to się  mylisz, Eri-chan.-uśmiechnął się.
-Nie nazywaj jej tak!- także powiedziała szeptem, lecz stanowczo.
-Teraz ta, którą kochasz zabije cię własnymi rękoma...-przestał się uśmiechać i zaczął udawać, że myśli- poczekaj, to nie do końca prawda, coś miałem ci o tym powiedzieć, ale co...-powiedział już głośniej tak, aby Yuki usłyszała, śmiał się-A! Już pamiętam! To ona zabija, ale to demon ma władze nad jej ciałem.-znowu ściszył głos-Nie będzie wiedziała, że ona ciebie zabiła, ale ja zadbam, o to żeby się dowiedziała.
Zaczął oddalać się od niej i przybliżać do Yuki. Białowłosa stała bezradnie, nie wiedziała co od niej chce. Słyszała coś o tym, że będzie zabijać, ale kogo nie wiedziała.
-Nie zbliżaj się do niej! Keikoku!-krzyknęła  trenerka i chciała wstać, ale oplotły ją pnącza i nie mogła się ruszyć.
Zbliżał się i był już niebezpiecznie blisko. Zaczął składać pieczęcie.
-Zostaw mnie!-krzyczała, ale to nic nie dało.
-NIEEEE!-krzyczała Kaeri, ale było za późno. Złamał pieczęć, ale znał jutsu ,które znieruchamia ją (pieczęć) na krótki czas. Na chwilę Yuki nie mówiła nic, ale potem się uśmiechnęła.
-Witaj, Kaeri, niewygodnie? Mam nadzieje, że tak. Nie zostało wiele twoich chwil, a chciałabym, żeby były jak najgorsze.-zaczęła podchodzić do swojej nauczycielki...nie, do nauczycielki ciała, w którym jest zapieczętowana (jak ktoś nie rozumie-nauczycielki Yuki-dop. aut.).
-Yu-chan, opamiętaj się!
-Nie jestem Yu-chan, jestem Kamishi-mówiła z udawaną smutną miną-więc nie nazywaj mnie tak z łaski swojej.
-Więc chce  poprosić ciebie o dwie rzeczy.
Nie będę ni...-nie skończyła, ponieważ wypowiedź przerwała jej ofiara.
-Powiedz jej zdanie, którego nie dokończyłam:Wiesz, chce, żebyś wiedziała, że ty zawsze byłaś i będziesz dla mnie najważniejszą osobą na świecie...i druga prośba to...nie pozwól jej umrzeć.-demonica zbliżała się i uśmiechała się kpiąco, a trzylatka (wtedy Yuki miała tyle lat) podeszła do niej i wyrwała jej serce, chciała, aby cierpiała, lecz ona się uśmiechała. Wtedy na twarzy oprawicielki wskoczył grymas niezadowolenia.
-Co jest? Myślałam, że będzie jej szkoda tego nędznego życia...nigdy nie zrozumiem ludzi.-pokręciła głową z dezaprobatą.
Keikoku zaczął zamykać pieczęć, dziewczynka upadła.
-Chętnie ja bym ją za...-nie skończył, bo Yuki zaczęła się budzić, uśmiechnął się sam do siebie.
-Co się sta...-urwała gdy zobaczyła serce w dłoni-Czy-czyje...t-to...s-se-serce?-spytała wystraszona dziewczynka.Podniosła głowę i zobaczyła coś co nigdy jej się nawet nie śniło. W końcu zrozumiała. Spoglądała raz to na serce, raz to na swoją tre...swoją byłą trenerkę.Czuła złość...złość na samą siebie,ale mówiła nadal spokojnie z wyszczerzonymi  oczami.
-J-j-ja...za-zabiłam...Kaeri-sensei, ja za-biłam Kaeri-sensei, ja...-zaczęła płakać i krzyczeć-ZABIŁAM KAERI-SENSEI, NIEEEEEE!!!!Co ja zrobiłam, co ja zrobiłam...-zaczęła kołysać się w przód i w tył, mówiąc jak w amoku to jedno pytanie. Białowłosa chciała usłyszeć jej zdanie, którego nie dokończyła.Mężczyznę to wszystko bawiło i ledwo powstrzymywał się od śmiechu, aż nie wytrzymał, zaczął się śmiać.
-No...hahaha...no dobrze...hahaha....wra-hahaha-wracamy, koniec zabawy hahahaha- dziewczynie nie było do śmiechu i łatwo ją było wkurzyć, a on ten limit przekroczył. Wstała z nienawiścią w oczach i zaczynała już robić jutsu, ale "widz"  zobaczył to w porę i uniemożliwił wykonanie techniki. Uderzył ją i zemdlała.
-Szkoda, że nie można tego powtórzyć jeszcze raz...hahahaha-zaniósł ją do posiadłości rodziny Sakebi.




                                         ________________________________
   

(YUKI)

"Chciałabym usłyszeć to czego nie dokończyła. Ciekawe jak miała skończyć (...)zawsze byłaś i będziesz dla mnie naj..."-gdy tak wspominałam nie zauważyłam, że Kabuto macha mi ręką przed twarzą, ale w końcu się ocknęłam.
-Yuki!?Odezwij się!!-krzyczał
-Co się stało?-zapytałam szybko podnosząc głowę.
-Ehh,nic, choć,pokaże ci gdzie jest twój pokój.
-Hai.-odpowiedziałam.
-Do widzenia, Orochimaru-sama.-ukłonił się przed nim i wyszliśmy. Szliśmy w ciszy. Gdy już byliśmy przy drzwiach do mojego nowego pokoju odezwał się:
-Jutro przejdziesz test.-oznajmił.
-Jaki test?-zapytałam.
-Orochimaru-sama zobaczy jak walczysz.
-Z kim będę walczyła?
-Nie wiem, może nawet będziesz miała zaszczyt walczyć z nim samym, oczywiście masz trzy lata więc będzie sprawdzał techniki jakie się nauczyłaś i twoje Kekkei Genkai.
-Hai.-weszła do pokoju. Było ciemno. Zapaliła światło i zobaczyła łóżko, szafę, komodę, drzwi do łazienki i biurko. Nie było żadnych okien, ale pod ziemią to oczywiste. Gdy umyła się, szybko położyła się spać i po godzinie rozmyślań nad słowami byłej mentorki zasnęła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz