Opowieść o dziewczynie spowitą ciemnością i nienawiścią. Czy znajdzie przyjaciół, którzy pomogą jej odnaleźć szczęście?
sobota, 1 grudnia 2012
5.Tajemnica
Posiadłość Sakebi'ch
*Narrator*
U Sakebi'ch zrobiło się duże zamieszanie, ale nie wszyscy wiedzieli o co chodziło. Dzisiaj głowa rodziny miał ogłosić swojemu klanowi prawdę na temat młodej dziewczynki, której nie było z niewiadomych powodów w posiadłości. Oczywiście niektórzy wiedzieli, ale znaczna większość nie, więc trzeba było wyjaśnić całą sprawę.
W sali zebrali się wszyscy z rodziny prócz dzieci. Usiedli i mężczyzna mający około 25 lat zaczął swoje przemówienie. Zebranie trwało około dwie godziny. Młoda kobieta, żona głowy rodziny, blondynka o ciemnych zielonych oczach wyszła i skierowała się do kuchni przemyśleć wszystko. Słyszała od swojego męża wcześniej informacje o małej Yuki, ale teraz zaczęła się zastanawiać co ma zrobić rodzina. To właśnie ta dziewczynka miała być ich siłą, a teraz to tylko marzenia, znaleźli dowody na to, że to Orochimaru ją porwał, ale jakoś nie mogła w to uwierzyć, a może nie chciała? No cóż...ważne jest to, że już nie da się zdobyć potęgi, nie da się wynegocjować z tym gadem nic, zostaje tylko głupia bezsilność. Myślała by dalej, gdyby nie kręcące się jej dzieci pod nogami. Chłopiec i dziewczynka mieli około 3 lata. Byli nimi niebieskooki blondyn i szatynka o piwnych oczach.
-Mamo, o czym mówił tata na zebraniu?- spytał Keibatsu.
-Orochimaru-jego imię wypowiadała z pogardą-porwał Yuki.-oczy chłopca powiększyły się. Dziewczynka stojąca obok niego zaczęła płakać.
-J-jak t-to p-porwał.-Tsubame (bo tak miała na imię ta dziewczynka- dop. aut.) powiedziała między przerwami płaczu.
-Przykro mi, wiem, że była waszą przyjaciółką, ale musicie się z tym pogodzić.-powiedziała prawie beznamiętnie, można było usłyszeć w jej głosie nutkę kpiny.
-NIE! DLACZEGO!?-krzyknął chłopczyk.
Nie mógł sobie z tym z tym poradzić tak samo jak jego siostra i zaczął płakać..
-Chociaż dobrze, że nie uciekła. Wiem, że jest wam ciężko, rozumiem was,przyk...-nie dokończyła jakże swojej wspaniale rozweselającej wypowiedzi.
-NIE, WŁAŚNIE NIE WIESZ! NIENAWIDZICIE JEJ, ONA NAWET NIE BĘDZIE CHCIAŁA TU WRACAĆ PRZEZ WAS!-po wypowiedzeniu słów, na które kobieta nie wiedziała jak odpowiedzieć wyszedł ze swoją siostrą. Niezbyt przejęta matka poszła zrobić sobie kawę i wzięła gazetę.
2 lata później
Konoha
*Narrator*
Minęło 5 lat od porwania Yuki, a śledztwo nadal nie wyjaśniło kto zabił niemalże cały klan Uchiha. Mikoto i Fugaku chcieli zapomnieć o tym, że teraz zostali na świecie jedynie czterech Uchiha, chcieli zapomnieć o córce, którą nie dane było im z poznać bliżej niż tylko z wyglądu. Itachi nie pytał się o Yuki, a jak już to chodziło o wygląd, a nie o jej "śmierć". Chyba chciał o niej zapomnieć, przynajmniej tak wydawało się rodzicom Itachi'ego. Oni nie wiedzieli, że nie do końca wierzy w ich wersje o jego siostrze, a jak sami nie mówili o co chodzi to czekał, aż mu powiedzą, Sasuke też by chciał wiedzieć prawdę, ale on nie wie, że to kłamstwo. Jest jeszcze młody i nie rozpoznaje tego. Itachi czekał długo i nie wie czy wytrzyma. Tak bardzo chciałby znać prawdę. Nie dawało mu to spokoju już od dłuższego czasu. Może spróbować i się dowiedzieć lub żyć w błogiej nieświadomości. Co wybierze? To już jego sprawa.
*Yuki*
Uczyłam się tak jeszcze przez wiele lat, a w tym samym czasie nałożyłam na siebie maskę obojętności, którą nawet jakbym chciała zdjąć-a nie chce-nie udałoby mi się, już nie umiem okazywać uczyć. Może jedynie pogardę i nienawiść do ludzi. "Jak ja ich nienawidzę, gardzę wszystkimi na tym świecie za to, że po prostu są." Życie nauczyło mnie patrzeć na świat inaczej, z drugiej strony medalu, mój światopogląd zmienił się całkowicie właśnie przez nauki Orochimaru-sama. Teraz jak zabijam ludzi to nie żałuje, na pewno coś złego w życiu zrobili..Kocham na świecie dwie osoby, które przypominają mi o moim człowieczeństwie. Może nie utraciłam go na zawsze? Kei-niichan i Tsu-neechan. "Ciekawe co tam u nich."-uśmiechnęłam się do swoich myśli.
*Itachi*
-Itachi, idziemy na misję, popilnujesz brata przez tydzień?-powiedział moja mama.
-Oczywiście, jaka to misja?-zapytałem.
-Przepraszam, ale to tajna misja, więc nie mogę nic powiedzieć.-westchnąłem.
-Kiedy wyruszacie?
-Jutro rano.-powiedziała ciągle się uśmiechając.
-Dobrze, ale wracajcie szybko, Sasuke chciałby, żebyście byli na rozpoczęciu w akademii.
-Oczywiście, że będziemy na czas.-jeszcze bardziej się uśmiechnęła.
-Nie wiem czy moje przypuszczenia są poprawne, ale..chyba coś ukrywacie przede mną...z TAMTEGO dnia.-jej uśmiech zbladł, ale starała się to ukryć, przez chwile można było zobaczyć, że jest smutna, teraz wyglądało to na imitację uśmiechu.
"Nie chce go okłamywać, ale mieliśmy zachować dyskrecje."-myślała nad czymś, gdy wpatrywałem się w nią.
-Co? O czym ty mówisz?-zapytała z wymuszonym uśmiechem.
-Myślisz, że tego nie widzę, ciągle coś wam zaprząta głowy.
-Porozmawiamy jak ja i Fugaku wrócimy.-powiedziała ze spuszczoną głową.
"Więc jednak miałem rację."-pomyślałem
-Nic nie mów nikomu o naszej rozmowie.-poszła na misje, a ja rozmyślałem jaka może być prawda. Leżałem w swoim łóżku i zanim się zorientowałem zasnąłem."Świat jest dziwny, taki nieprzewidywalny i niebezpieczny, ale czym byłby spokój dla shinobi?Marzeniem."
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz