sobota, 27 października 2012

1.Początek



          SZPITAL W KONOHA-GAKURE
                                                       
                                                           (NARRATOR)
 Gdy Mikoto rodziła trzecie dziecko, klan Sakebi powoli i po cichu zabijał członków rodziny Uchiha. Sasuke miał wtedy około 10 miesięcy, był w Sali nr 5 na badaniach, a Itachi wykonywał misję poza wioską. Jak tylko lekarze skończyli to wyszli. Młodzi rodzice zostali sami i czekali na powrót córki. Po krótkim czasie dwie pielęgniarki w białych strojach przyniosły owiniętą kocem i płaczącą Yuki i wyszły. Miała ją na rękach i dokładnie zobaczyła jej niewinną twarz. Lewe oko miała koloru jasnego morza, a prawe szkarłatu.
-Czy to…?-zapytała zdziwiona czarnooka.
-Tak.- odpowiedział także zdziwiony ojciec
-To jest, przecież legenda.- prawie się rozpłakała.
-Wiedziałam! Te pielęgniarki dziwnie się na nią patrzyły.-powiedziała prawię krzykiem.
-Od teraz musimy ją chronić, ją i jej oczy. Wielu chciałoby mieć najsilniejsze Kekkei Genkai jakie kiedykolwiek istniało.-dokończył Fugaku. Pielęgniarki przyszły minutę po wypowiedzi Uchih’y,  jedna z nich zabrała ją, natomiast druga została. Ta co poszła miała krótkie czarne włosy i brązowe oczy. Pielęgniarka, która nadal była w sali była niebieskooką długowłosą blondynką. Pielęgniarka zabrała Yuki pod pretekstem zbadania jej. Blondynka została chcąc wyjaśnić ich pośpiech.
-Mikoto-san, Fugaku-san…mam przykrą wiadomość. Zapewnie wiecie o jej niezwykłych oczach?-odczekała, aż odpowiedzą, choć już wiedziała.
-Tak.-odpowiedzieli wspólnie.
-…do tego jeszcze ma w sobie demona. Nazywa się Kamishi.- Nie mogli w to uwierzyć, a raczej nie chcieli. Demon i Sharinnegan. To właśnie ona jest przepustką do władzy nad światem. W niepowołanych rękach mogłaby rozpocząć się wojna. Wystarczyła chwila nieuwagi i mogli stracić swoje dziecko. To ich przerażało.
-Gdzie ona jest!?- zapytała zdenerwowana matka.
-W tej chwili pieczętują moc demona-mówiła spokojnie-oddam ją pani za jakąś godzinę, a Sasuke będzie mógł wyjść jutro rano. Proszę się nie martwić.-Gdy zamknęła drzwi od sali, uśmiechnęła się chytrzę, prawię  niezauważalny. Nie wiedzieli, że jest z klanu Sakebi, a nawet jakby wiedzieli to nie przypuszczaliby, że to jej klan w tej chwili morduje ich klan. Gdy oddała Yuki widzieli, że na jej brzuchu znajduje się pieczęć. Była w kształcie gwiazdy, wokół, której zapisane jakieś znaki.
-Nie ważne jakie ma oczy, to moja córka i będę ją kochała tak samo jak Sasuke i Itachi’ego.- powiedziała z troską
-To prawda, nie ocenia się ludzi po wyglądzie.-dokończył Fugaku. 
Wtedy trzech ninja wybiło szpitalną szybę. Po ich posturze widać było, że to mężczyźni.
-Czego chcecie!?- zapytała
-Oddajcie demona.- powiedział największy z nich.
-Skąd…?Skąd wiecie?!- prawie krzyknęła Mikoto
-Uważaj, bo ci powiemy.-z kpiną powiedział drugi.
-Więc oddacie po dobroci czy …-nie dokończył, ponieważ już zniecierpliwiony Fugaku zaczął walkę jednym krótkim, lecz stanowczym słowem. Nie powiedział tego ze złością czy nienawiścią. Tylko ze strachem … strachem o swoją rodzinę.
-Nigdy!- powiedział Fugaku.
Wyskoczył przez okno robiąc  dwa klony cienia, tym samym wypychając ich. Wszyscy byli już na dworze. Pobiegł do lasu poza obszar wioski i zaczął prawdziwą bitwę.
-Katon: Gookayuu no jutsu.- wystrzelił kulą ognia w stronę  przeciwników, lecz uciekli poza obszar ognia.
-Suiton:Bakusui shooha no jutsu.- wielki strumień wody wyleciał  na Fugaku. Nie spodziewał się tego, ponieważ
nie ma tu dostępu do wody, przez co ledwo uniknął ataku. Widać było, że to silni wrogowie.
-Suiton: Mizurappa- krzyknął następny, ale już wiedział, że drugi może też robić techniki wodne bez wody, więc był przygotowany.
-Katon: Housenka no jutsu.- Kule ognia poleciały na nich, lecz nie dosięgnęły celu. Gdy już miał zacząć walczyć, zobaczył, że jednego z nich brakuje.
„Gdzie ten trzeci?!”- w myślach zapytał sam siebie. Wypatrywał go, ale na próżno. Dziwiło go, że przeciwnicy nie atakują. Po krótkim czasie przyszedł, ale z … Yuki. Chciał zaatakować, ale nie chciał skrzywdzić córki. Zaczęli uciekać i niestety udało im się. Gdy Fugaku zgubił ich trop wrócił do Mikoto.
-Nic ci nie jest?- zapytał z troską.
-Nic.-odpowiedziała
W pokoju zastała niezręczna cisza.
-Przepraszam, nie udało mi się.- zniżył głowę, żeby nie patrzeć w oczy kobiety.
-Nie- pokręciła głową-to nie jest twoja wina. Ich było trzech, ty byłeś tylko jeden.

 Jutro wyszli z Sasuke i od razu poszli do Hokage. Opowiedzieli zdarzenie. Rodzina Uchiha tak jak trzeci chcieli to zataić.
-Nie możecie powiedzieć także Itachi’emu.- powiedział poważnie Sarutobi.
-Dlaczego?!- spytała zdziwiona Mikoto.
-Jeśli ma to być zatajone to szczególnie on nie może o tym wiedzieć. Jeżeli złapie go wroga wioska, może zacząć szukać jej. Ona żyję. Ktoś dowiedział się o tym tak szybko. Może to ktoś ze szpitala…-po zamyśleniu opowiadał dalej- ANBU sprawdzi tą sprawę. Jak się czegoś dowiem to od razu was powiadomię.
-Dziękujemy.-powiedziawszy to odeszli. Nic nie mówili, a Sasuke spał. Mikoto dopiero przy bramie przełamała niezręczną cisze.
-Wiesz… musimy coś powiedzieć Itachi’emu, cokolwiek.
-Wiem.-patrzył się przed siebie.
-Nie chcę go okłamywać!- powiedziała smutno.
-Powiedzmy, że…-nie dokończył, ponieważ wzrok miał utkwiony na  ciałach porozrzucanych wszędzie. Gdzie się nie spojrzał tam była także krew. Mikoto przeleciały dreszcze strachu, obrzydzenia i paniki. Nie ruszyła się z miejsca gdzie stała. Przytuliła mocniej Sasuke i zamknęła oczy, po jej policzku zaczęły lecieć łzy, natomiast Fugaku podbiegł do pierwszego lepszego ciała i sprawdził puls. Tak jak się spodziewał ten ktoś nie żył. Tak jak reszta.
-Mikoto, wracaj z Sasuke do domu, a ja idę do Hokage-sama. Nie czuję tu innej chakry, więc nic wam się nie stanie. Jak powiedział tak zrobiła. Gdy wybiegał z posiadłości przed bramą szedł ktoś. Zatrzymał się chcąc zobaczyć czy to wróg. Dokładnie oglądał, po chwili podbiegł do niego. Tym kimś był… 

piątek, 26 października 2012

WITAM!!!

Cześć!!! To mój pierwszy blog, więc jak nie będzie się podobał to nie komentujcie zbyt surowo.

Opowieść opowiada o dziewczynie, która nie miała zbyt dużo szczęścia w życiu. W dzień swoich narodzin została porwana, ale za to ma sharinnegan'a. To połączenie sharingan'a i rinnegan'a, dla niej  dar i przekleństwo. W przeszłości miała dwójkę przyjaciół, lecz na nich się kończyło, ale jak potoczy się dalsza historia ...

Jak to was zaciekawiło to proszę czytać dalej. Piszę to, ponieważ wydaje mi się, że takiej historii nikt nie spodziewał się  w NARUTO,a ja lubię niespodzianki, ale wy oceniacie. Pisze to prosto z serca. Po przeczytaniu paru rozdziałów nie mówcie, że coś jest ze mną nie tak, po prostu lubię wymyślać takie rzeczy. Mam sposób i każdemu polecam. Przed zaśnięciem wymyślcie do czegoś (książek, anime, seriale i tp.) dalsze losy bohaterów, a żeby urozmaicić jeszcze opowieść dodajcie własną postać. Oczywiście kto nie chce nie musi. To mój sposób na usypianie.
Jak wszystko pójdzie dobrze to mam już pomysł na następnego bloga.

REGULAMIN:
1.Jak komuś nie podoba się blog to proszę go opuścić.
2.Nie kopiować rozdziałów, bo chciałabym, żeby inni się sami kształcili. 
3.Proszę o nie wyrażanie się w sposób obrażający komentatorów, czy komentatorek.
4. Gdy czytacie bloga nie myślcie, że jestem podobna do głównej bohaterki.
5.Miło spędzajcie czas przy czytaniu mojego bloga.