Następna nocia, mam nadzieję, że uda mi się ją dobrze napisać. ^-^
*Yuki*
Wstałam i rozejrzałam się "jednak to nie był koszmar senny." stwierdziłam ze smutkiem w myślach. Skierowałam się do szafy i do łazienki, umyłam się wzięłam ubrania "skąd mają ubrania?" przez jakąś minutę stałam koło szafy, poszłam do łazienki, umyłam się, później zaczęłam się tam ubierać. Wyszłam i popatrzyłam na zegar. Była 6.46 "mam jeszcze trochę czasu" położyłam się, wiedziałam, że nie zasnę, ale odpocząć mogłam. Rozmyślałam nad testem, który dzisiaj przejdę.
- Ciekawe z kim będę "walczyła"- powiedziałam sama do siebie, "Jestem jeszcze słaba więc mam nadzieje, że jak ktoś mi się lepszy trafi to będzie sprawdzać ninjutsu i genjutsu, bo w taijutsu się nie specjalizuje...chociaż...przecież Kabuto-san mówił, że to będzie raczej walka na techniki, a nie na sprawność." z takimi myślami leżałam, aż w końcu Kabuto zapukał.
"Ależ on kulturalny jak na zabójce." pomyślałam z kpiną.
-Proszę!-powiedziałam tak, aby usłyszał.
Wszedł i popatrzył na mnie.
-Jak jesteś już gotowa to choć.-powiedział beznamiętnie.
-Dobrze.-odparłam.
Poszliśmy i dotarliśmy pod sale, której numeru nie mogłam zobaczyć, ponieważ cyfry były zakurzone. Otworzył drzwi i zobaczyłam dużą pustą "komnatę", w której nie było jeszcze nikogo.
-Z kim będę walczyła?-zapytałam.
-Ze mną.-poznałam ten ton głosu, moją skórę przeszył nieprzyjemny dreszcz. Odwróciłam się, a jakieś 2 metry za mną stał Orochimaru z głupim uśmiechem na twarzy. Myślałam, że nie ma osoby, która miała taki wyraz twarzy, był on obrzydliwy, posłałam mu wyraz pełen pogardy. Nie powiedział nic tylko zaczął iść w moją stronę.
-Dlaczego z tobą?- zapytałam obojętnie.
-A dlaczego nie ze mną?- zaczynał mnie wytrącać z równowagi, jeszcze nikomu to się nie udało tak szybko.
-Ohayo, Orochimaru-sama.-przywitał się okularnik.
-Możesz już iść.-odpowiedział nawet na niego nie patrząc.
-Hai.-powiedział i wyszedł.
-Chce, abyś używała najlepszych technik ninjutsu i...użyj sharinnegan'a, rozumiesz?
"Nikt nie będzie mówił co mam robić" chciałam go w tamtej chwili zabić"wiem kim on jest, że teraz będę musiała robić co chce, ale niech mnie się nie pyta czy rozumiem, co ja nierozumna jestem!?"
Chyba to zauważył, bo jego wężowaty uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej.
-Zaczynaj.-powiedział. Zaczęłam składać pieczęcie.
-Katon:Housenka no jutsu- z moich ust wyleciały kule ognia.
Odskoczył i z jego rąk "wyleciało" 10 węzy. Ominęłam je, a później wszystkie rozcięłam kunai'em. który przed chwilą wyciągnęłam. Zrobiłam jeszcze pare małych Katon'ów, Suiton'ów, na koniec zostawiłam sobie jeszcze jedną z technik Raiton'a.
-Chidori!-krzyknęłam i ruszyłam na niego, nie był doskonały, ale jak na czteroletnie dziecko to było dużo. Udało się, ale to był klon. Zostawił pokaźną dziurę w ciele, jak i w ziemi. Usłyszałam jak klon znika i rozglądałam się gdzie jest wężowaty.
-Dobrze, pokazałaś mi co umiesz, ale nie pokazałaś mi jak posługujesz się twoim Kekkei Genkai. Teraz zajrzę ci w oczy, jak mnie spróbujesz zabić pożałujesz, że się urodziłaś, rozumiesz?-zapytał ostro z poważną twarzą. Jak będzie martwy to mnie nie zabije, ale ma tu sługusów, więc lepiej nie próbować.
-Hai.-spojrzał mi w oczy, uruchomiłam sharinnegan'a. W moim prawym oku zalśnił sharingan, a w lewym rinnegan. Był teraz w moim świecie iluzji , mogłam zrobić z nim praktycznie wszystko, chciałam zobaczyć jego wspomnienia, ale się bałam, że coś mi zrobi, niby by nie wiedział, ale nie mogłam. Nie, że nie chciałam, chciałam bardzo, ale jak by się dowiedział to...byłoby ze mną źle. W tym świecie mam większą żądze zabijania, więc musiałam się pilnować.
*Orochimaru*
Byłem w domu. Ściany były białe z czerwonymi plamkami. Gdy wszedłem zobaczyłem, że jest cały czerwony, jedynie małe skrawki były jak w przedpokoju białe. Nie było okien, nie było niczego, tylko ściana. Wyszedłem i poszedłem dalej, zobaczyłem następny pokój i znowu wszedłem zaspokoić moją ciekawość. Tym razem było więcej białego, ale mniej niż połowa, także nie było tu żadnych mebli. Znowu wyszedłem, ale tym razem na dwór. Księżyc był czerwony, a niebo czarne. Stało także wielkie drzewo Sakury, płatki latały wszędzie, zauważyłem, że jeden ma kolor czerwony, powiał koło mnie, gdy odwróciłem się do drzewa siedziała tam mała dziewczynka, to była Yuki. Zanim podszedłem do niej zauważyłem, że pare metrów od niej leży ciało jakiejś kobiety. Podszedłem do mojej nowej uczennicy. Patrzyliśmy na siebie. Myślałem, że coś powie i czekałem.
*Yuki*
Orochimaru patrzył na czerwony płatek Sakury, a potem odwrócił się do mnie i podszedł. Milczał, to chyba miało znaczyć, żebym to ja się odezwała, ale ja także milczałam, lecz cisza nie może trwać wiecznie, odezwał się pierwszy.
-Co to za dom?-"No tak, najpierw zapyta o dom, był w pomieszczeniach, więc od razu o tym też już powiem." (ona wie co jej ofiary robią w jej świecie dop. aut.)
-Taki jaki sobie stworzyłam, a pomieszczenia to te dobre odczucia i te złe.-odparłam beznamiętnie.
-Powiedz dokładniej.-odpowiedział.
-Ta sala, w której jest więcej krwi na ścianach to te złe emocje, nie są do końca czerwone, bo jeszcze mam uczucia, a w tym z mniej czerwonymi są dobre odczucia, nie ma ich dużo, ale jednak są.-popatrzył się na ciało leżące pare metrów dalej, nie chciałam o tym opowiadać, ale musiałam, zacisnęłam pięści-to moja trenerka, o której mówiłam, wszyscy zabici z mojej ręki znajdą się tutaj, a czerwone płatki Sakury to krew z moich ofiar. Na razie nie jest ich dużo, nawet jak zabiłam ją ok. rok temu to i tak ta krew wsiąka w ziemie i płatki znowu barwią się na szkarłat. Mój świat ma duży teren, ale ja wybrałam akurat ten, to mój ulubiony, ale mogę tutaj wszystko zmienić, a moim ofiarom czytać w myślach-zrobiłam pauze i dodałam pośpiesznie-oczywiście ci nie czytałam.-chciałam skończyć już to "przesłuchanie". Powiedziałam mu o czytaniu w myślach, bo i tak by się dowiedział.
-Rozumiem, jeszcze jedno pytanie, ile trwa to genjutsu?
-Jestem jeszcze niedoświadczona, więc trwa o wiele więcej więcej niż Tsukiyomi, to trwa na tamtym świecie już jakieś dwie minuty,- odparłam-a Tsukiyomi jeszcze też nie bardzo umiem.
-Poduczysz się i będzie trwało tyle co Tsukiyomi i nauczysz się także wszystkich innych technik związanych z twoimi oczami.-uśmiechnął się.
-Dobrze, skończyłam test?-"Nienawidzę tego jego uśmiechu, ale nie dam tego po sobie poznać"miałam beznamiętną minę.
-Tak, ale nie myśl, że jak będziesz miała wysoki poziom twojego Kekkei Genkai to nie będziesz trenowała taijutsu i ninjutsu.-"Jaki on denerwujący!Jakbym sama tego nie wiedziała!"
-Nawet nie myślałam o tym, że moje doujutsu to będzie moja jedyna dobra broń.
-Kabuto!-zawołał. W jednej chwili okularnik wszedł na sale.
-Już ją prowadzę, Orochimaru-sama.-szedł do wyjścia, a ja za nim.
-Jak poszedł test?-zapytał
-Chyba dobrze.-odpowiedziałam.
-Jeszcze jedna sprawa...od tej pory zwracaj się tak jak ja, czyli Orochimaru-sama.
-Hai.
Dalsza droga poszła nam szybko i w ciszy. Jak weszłam do mojego pokoju od razu poszłam po ubrania i wykąpałam się, byłam tak zmęczona, że od razu jak się położyłam to zasnęłam.